My Space
Posted in Bez kategorii, elektronika, internet, komputery on marzec 21st, 2010 by admin – Komentarze wyłączone
Logo My Space

Logo My Space
Po pęknięciu bańki internetowej w 2001 roku wiele podmiotów internetowych zniknęło z rynku. Najbardziej spektakularnym upadkiem na świecie była likwidacja sklepu Boo.com , w który zainwestowano 188 milionów dolarów. Natura nie znosi jednak próżni, więc na bazie doświadczeń poprzedniej dekady powstały zupełnie nowe przedsiębiorstwa internetowe, nie nazywane już dot-com’ami. Dużym problemem portali były olbrzymie koszty tworzenia wartościowej treści. Został on rozwiązane w bardzo prosty, ale jak się okazało genialny sposób. Na nowych stronach tworzeniem treści zajmowali się sami użytkownicy. Właściciele stron zapewniali jedynie platformę umożliwiającą zamieszczenie własnej twórczości oraz komunikację pomiędzy użytkownikami. Stąd powstał zupełnie nowy trend web 2.0, w którym to użytkownik był najważniejszy.
Jednym z pierwszych portali nowego typu był serwis Hotorot.com. Opierał się on na bardzo prostym pomyśle – użytkownicy zamieszczali na stronach serwisu swoje zdjęcia, by inni mogli je oceniać. W ciągu kilku miesięcy zyskał on olbrzymią popularność oraz stał się pierwowzorem dla wielu serwisów, które w późniejszym czasie podbiły Internet.
Stany Zjednoczone oraz Rosja zobowiązały się do współpracy oraz podjęcia działań mających na celu walkę z przestępczością w sieciach elektronicznych. Oba kraje dysponują ogromnym potencjałem naukowym, oba są zagrożone na tego typu ataki. Ciekawa jest jednak pozycja Rosji w tym duecie, która często bywa oskarżana, że sama korzysta z tego typu narzędzi do walki z ościennymi krajami. Przykładem może być zeszłoroczna akcja w stosunku do Estonii, gdzie atak hakerów praktycznie sparaliżował na cały dzień ten niewielki kraj. Łączy się go z władzami Rosji, jednak konkretnych dowodów brak.
Inna ciekawostka to różnica zdań pomiędzy partnerami. Rosja chce zupełnie rozdzielić internet na cywilny i wojskowy, tak aby cywile nie mieli dostępu do tej drugiej części. Z kolei USA opowiadają się za lepsza kontrolą oraz prewencją, jednak nie chcą korzystać z tak drastycznych metod. Według nich nie da się fizycznie podzielić ogromnych już dziś zasobów internetu na te wojskowe i cywilne. Potrzebna byłaby budowa zupełnie nowych sieci co wiązałoby się z ogromnymi i bezsensownymi kosztami.